Ethnic Heritage Ensemble Nakładem wytwórni Katalist Entertainment w 2008 roku ukazała się płyta z okazji trzydziestopięciolecia działalności Ethnic Heritage Ensemble. Przypomnę, że formację powołał do życia w 1973 roku legendarny już perkusista Kahil El'Zabar, który jest jednocześnie kompozytorem i wokalistą, związanym z Chicagowskim ruchem artystycznym AACM (Association For The Advancement Of Creative Musicians). Ruch AACM założony w 1965 r. przez Muhala Richarda Abramsa stał się swoistą alternatywą na prosty, melodyjny jazz zmierzający bardziej w kierunku pop, jak i prężnie rozwijający się w latach sześćdziesiątych free jazz. Ideologiczną podwaliną stało się przesłanie (jazz - muzyką "czarnych" Amerykanów).

Nakładem wytwórni Katalist Entertainment w 2008 roku ukazała się płyta z okazji trzydziestopięciolecia działalności Ethnic Heritage Ensemble. Przypomnę, że formację powołał do życia w 1973 roku legendarny już perkusista Kahil El'Zabar, który jest jednocześnie kompozytorem i wokalistą, związanym z Chicagowskim ruchem artystycznym AACM (Association For The Advancement Of Creative Musicians). Ruch AACM założony w 1965 r. przez Muhala Richarda Abramsa stał się swoistą alternatywą na prosty, melodyjny jazz zmierzający bardziej w kierunku pop, jak i prężnie rozwijający się w latach sześćdziesiątych free jazz. Ideologiczną podwaliną stało się przesłanie (jazz - muzyką "czarnych" Amerykanów).

New Black Music (bo tak inaczej zwano dokonania muzyków tworzących w tejże stylistyce) wniosła wiele nowego do współczesnego jazzu, a nagrania Art Ensemble of Chicago, Anthony'ego Braxtona, czy też Sama Riversa weszły do kanonu jazzowej klasyki.

Płyta Mama's House Live, bo o niej tu mowa, jest zapisem koncertu na żywo. Pozycja ta, nie ma nic wspólnego z marketingową kampanią, towarzyszącą tzw. "gwiazdom", związanym z wielkimi firmami fonograficznymi. Panowie po prostu spotkali się i nagrali koncert w kameralnej atmosferze dla uczczenia rocznicy oraz uciesze przyjaciół i wiernych fanów. Nie będę próbował rozkładać każdego utworu na czynniki pierwsze niczym profesjonalny muzykolog czy recenzent, skoncentruję się raczej na brzmieniu i klimacie oraz postaram się odnieść poszczególne elementy muzyczne zawarte na płycie do charakterystycznych cech realizowanych przez AACM.

Na płycie mamy sześć utworów, rozpoczynających się zazwyczaj od melodyjnego i chwytliwego tematu granego w unisono. Artyści niespecjalnie przykładają się do tego aby grać równo i czysto. Frazy bywają niewykończone i pourywane, mamy wrażenie, że w pewnym sensie muzyka jest niedbała i nie wiemy czy jest to specjalnym zabiegiem, czy też wynika z braków technicznych (zapewniam, że jest to zabieg celowy, AACM w swoich założeniach skupia się raczej na brzmieniu i klimacie niż super technicznym wygraniu poszczególnych fraz). Muzyka płynie umiarkowanymi tempami, poczym grający na instrumentach dętych muzycy rozpoczynają swoją podróż ku własnej indywidualnej wypowiedzi.

Zacznę od trębacza, w tej roli wystąpił Corey Wilkes, młody wilk, wschodząca gwiazda sceny Chicago. Wilkes wnosi powiew świeżości do formacji EHE, potrafi grać z wyczuciem, niemal lirycznie na pograniczu ciszy, ale kiedy potrzeba gra z niezwykłym impetem i zadziornością. Brzmienie jego trąbki jest raz przybrudzone, innym zaś razem czyste i ostre. Ekspresją potrafi przewyższyć samego Freddiego Hubbarda czy też Lee Morgana. Jego improwizacjom nie można zarzucić zbytniego skomplikowania, gra prosto, przestrzennie oraz otwarcie, z pewnością nie należy do grona muzyków introwertycznych, grających w skupieniu oraz kumulujących własne emocje. Przekonujemy się również, że potrafi być świetny technicznie.

Ernest 'Khabeer' Dawkins, należący do tzw. drugiego pokolenia muzyków AACM, obecnie także prezes tej organizacji. W połowie lat 70 rozpoczął studia muzyczne w Vandercook College of Music. Artysta grywa na saksofonach od roku 1973 przede wszystkim alcie, ale także tenorze. Gra długimi rozciągniętymi frazami, budując stopniowo napięcie.
W kulminacjach często sięga granic możliwości instrumentu, wchodząc w obszar atonalności świszczącymi przedęciami. Niezależnie od tego co gra, muzyka Dawkinsa zawsze jest pełna bluesa. Muzyk zawsze też podkreśla związki muzyczne jazzu z muzyką afro-amerykańską. Ekspresją czasami przypomina grę Johna Coltreana, Charlesa Geyla czy też Davida Murraya.

Frywolne improwizacje sekcji dętej są oparte na niemalże transowym podkładzie rytmicznym lidera, który jest jednocześnie znakiem firmowym Zabara, i którego nie sposób pomylić z nikim innym. Zabar jest postacią niezwykłą i intrygującą. Jeżeli ktoś miał okazję widzieć oraz słyszeć tego muzyka podczas koncertu na żywo czy też oglądać zapisy video, ten wie o czym mówię. Ten artysta angażuje w proces tworzenia całe swoje ciało. Jesteśmy świadkami swoistego misterium kreowanego przez Zabara, który niemalże tańczy, wpada w trans oraz wydobywa z siebie niezrozumiałe wokalizy, które przypominają szamański obrzęd. Tu natykamy się na kolejny ważny element AACM, a mianowicie próbę powrotu do korzeni do tego co afroamerykanom jest najbliższe, a więc afrykańskiej tradycji. Musimy pamiętać słuchając tej muzyki, że rdzenni mieszkańcy czarnego lądu za pośrednictwem muzyki oraz rytmu celebrowali wszystkie najważniejsze uroczystości w swoim życiu od narodzin po śmierć.

Zabar tworzy wspaniałe tło improwizatorom, natomiast w swoich partiach solowych możemy podziwiać kreowane przez niego struktury polirytmiczne. Na uwagę zasługuje fakt, że Zabarowi nie towarzyszy drugi instrument rytmiczny, najczęściej stosowany do tego celu kontrabas czy też tuba. Muzycy są multiinstrumentalistami. Każdy z nich, oprócz gry na swoich zasadniczych instrumentach, gra na dużej ilości instrumentów perkusyjnych. Tak więc artyści na zasadzie równouprawnienia sami budują figury rytmiczne i w naturalny sposób uzupełniają siebie nawzajem.

Tym, którym jazz kojarzy się przede wszystkim z audycjami Kydryńskiego czy też Ptaszyna Wróblewskiego będą zaskoczeni, a może nawet zirytowanymi słuchając tej płyty po raz pierwszy, mimo jej niezwykłej komunikatywności i przystępności. Proszę aby ewentualni słuchacze dali sobie szansę, skupili się na dźwiękach i podążyli po prostu za muzyką. Jest w niej przede wszystkim szczerość wypowiedzi, nieskażona nadmierną techniką i czysto intelektualnym podejściem. Ta muzyka płynie prosto z serca oraz budzi jakieś pierwotne atawistyczne emocje, myślę, że ukryte w podświadomości i trzewiach każdego z nas. Gorąco polecam!

Kacper Tumasz
 

Copyright www.dtp-service.pl © 2004 | Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie lub jakiekolwiek inne powielanie i wykorzystywanie wszelkich materiałów zamieszczonych
w serwisie - bez zgody redakcji - wzbronione. Kontakt: redakcja@lubie.walbrzych.pl