No i nastapiła chwila, kiedy na piętrze w A’proposClub wysłuchałem koncertu Marcina Wasilewskiego, Sławka Kurkiewicza i Michała Miśkiewicza. Cóż ja mogę powiedzieć? Mnie porwało, ukołysało i przeniosło w świat najdalszy od tego, który za oknem… W dwóch setach oprócz utworów autorstwa lidera, znalazły się kompozycje Hermeto Pascoala, Hanssa Eislera oraz Paula Bleya. Tytułową „Faithful” trio zaczerpnęło z albumu Ornette Colemana „The Empty Foxhole” z 1966.
Sposób, w jaki zespół operuje materiałem muzycznym, porównać można do wzburzonego morza, z którego raz po raz wyłaniają się białe grzywy fal. Gęstą masę dźwiękową tworzą motorycznie powtarzane krótkie frazy, z których co jakiś czas wybijają się proste, piękne melodie. I szybko przechodzą w skomplikowaną improwizację, która topi się w owej pierwotnej masie brzmienia. Zarówno zespół, jak i lider, z zachwycającą lekkością żongluje formami i emocjami im towarzyszącymi. Precyzyjnie przy tym wyważone zostały proporcje między porywającym wirtuozostwem w solowych popisach, a uczuciowością osadzoną rozległych pasażach. Kryształowe i przejrzyste brzmienie pokazuje, że nikt tu niczego nie udaje, nie ukrywa i nie maskuje. Czysta perfekcja, autentyzm i maksimum precyzji.