To był naprawdę dobry koncert. Warto było czekać tych 5 lat, jakie upłynęło od od ostatniej wizyty VooVoo w Wałbrzychu. Koncert wyjątkowy z różnych powodów - po pierwsze Wojciech Waglewski odszedł od swojej żelaznej zaasdy i podzielił koncert na dwa sety. Pierwszy - klubowy, przy winie, nostalgiczny. Usłyszeliśmy największe hity zespołu. Drugi to płyta "Muzycy to Wojownicy" - porywający, wyrywający, wyzwalający maksymalną dawkę energii ze słuchaczy. Muzycy byli w naprawdę doskonałej formie. Nie odczuwało się elementu pośpiechu, odgrywania numerów "byle szybciej". W sumie zespół zafundował nam prawie dwie i pół godziny naprawdę mocnego grania.