Ray wyszedł na scenę punkt 19-sta bez żadnej, specjalnej zapowiedzi. Sam z gitarą akustyczną. Na pierwszy ogień No Son of Mine i Shipwrecked. Co tu dużo kryć - genesisowa klasyka. Potem na scenę wkroczyła reszta zespołu. Pozostaje pytanie - dlaczego znowu nie w Wałbrzychu?