14.05.2009Ujarzmić ogień

Wałbrzych od dawien dawna kojarzony jest z kopalniami i historią wydobycia węgla. Przez 500 lat wydzierano ziemi czarne złoto. Mało jednak ludzi zastanawia się nad faktem, że obok kopalni powstawały zakłady wykorzystujące węgiel w swojej produkcji. Koksownictwo może nie tak stare jak górnictwo, zasługuje jednak na swoje miejsce w historii przemysłowej Wałbrzycha, tym bardziej, że co roku obchodzony jest Dzień Hutnika, który ongiś był dla pracowników koksowni, niczym Barbórka dla górników.

Historia koksownictwa na ziemi wałbrzyskiej rozpoczęła się w roku 1776. Wtedy to nadleśniczy hrabiów Hochbergów z Książa, J.Ch. Heller w oparciu o książki z bogatej biblioteki zamkowej podjął pierwsze próby koksowania węgla. Niestety nie wszystkie się jednak powiodły. Co ciekawe pierwsi obsługiwali te prymitywne piece węglarze, którzy na co dzień zajmowali się produkcją węgla drzewnego.


Pomimo niepowodzeń w 1793 roku w Wałbrzychu pracowały już 4 koksownie przykopalniane, na Sobięcinie pracowało 7 podwójnych pieców koksowniczych, w Kuźnicach Świdnickich funkcjonowało 5 koksowni. Łączna produkcja koksu w tych zakładach wynosiła rocznie około 4,5 tys. ton.

W związku z tym, że Hochbergowie lubili wszelkiego rodzaju nowinki techniczne i nie żałowali pieniędzy na najnowocześniejsze technologie, koksownictwo zaczęło się rozwijać w bardzo szybkim tempie. Najważniejszym celem dla inżynierów było znalezienie sposobu na wykorzystanie produktów koksowania, dotychczas wykorzystywano jedynie jedyny produkt finalny czyli koks. W 1888 roku niejaki Gustaw Hoffman zbudował w Gorcach pierwszy piec z regeneratorem, był to przełom. Pozwoliło to na zwiększenie produkcji, usprawnienie aparatury i na wytwarzanie większej ilości produktów koksowania tj. smoła, gaz, siarczan amonu, benzol.

Produkcja gazu pozwoliła na wysyłanie go do okolicznych zakładów, miast i wsi.
W 1900 roku pracowało już w Wałbrzychu 635 komór, które nie produkowały węglopochodnych i 313 które uzyskiwały węglopochodne. Dawały one roczną produkcję 540 tyś. ton koksu, 7 tyś. ton smoły i 2 tyś. ton siarczanu amonu.
Koksownie „Mieszko” wybudowano w 1905 roku, a „Biały Kamień”
w 1906.

W latach dwudziestych XX wieku „Wielki Kryzys” dotarł również do Wałbrzycha. Produkcja koksowni znacznie spadła. Przedsiębiorcy nie mieli innego wyjścia, musieli zmodernizować zakłady. Chcąc przyspieszyć produkcję i skrócić czas prażenia węgla w komorach w roku 1924 w koksowni „Bolesław Chrobry” wybudowano baterię zawierającą 30 wąskich i wysokich komór systemu „Kopers”, w 1928 roku zbudowano kolejną baterię systemu OTTO.

W koksowni „Victoria” zbudowano dwie baterie z 70 komorami, w koksowni „Biały Kamień” zbudowano 4 nowe, a na „Mieszku” 4 przebudowano.
W tamtych czasach były to bardzo nowoczesne urządzenia, które pozwoliły przetrwać najcięższy okres.

Po wojnie koksownie cały czas pracowały, ale jedynie po to by podtrzymać tzw. cykl technologiczny, wygaszenie pieców mogłoby grozić poważnymi uszkodzeniami. Dobrze to świadczyło o niemieckich mieszkańcach miasta i chodź ówczesne władze propagowało całkiem inną wersję. Niemieccy fachowcy pracowali jeszcze w wałbrzyskich koksowniach w latach 50 – tych XX wieku (słyszałem od naocznych świadków).

Problem był ze skompletowaniem polskiej kadry, często pracowali ludzie posiadający całkiem inne kwalifikacje. Pomimo tych trudności udało się wybudować i oddać do użytku w 1949 roku nową baterię w koksowni „Bolesław Chrobry”. Sytuacja się zmieniły gdy do Wałbrzycha zaczęła napływać pierwsza fala fachowców wykształconych głównie w górnośląskich szkołach. Nastąpił szybki okres modernizacji i przebudowy istniejących pieców. W latach 60 – tych XX wieku uruchomiono baterię IV w koksowni „Victoria”, w latach 70 – tych bez przerywania cyklu technologicznego przebudowano baterię I w koksowni „Bolesław Chrobry”.

W roku 1961 nastąpił kolejny okres rozwoju wałbrzyskiego koksownictwa, z 4 niezależnych będących na własnym rozrachunku zakładów stworzono jedno przedsiębiorstwo, które przetrwało do dnia dzisiejszego – Zakłady Koksownicze „Wałbrzych”. Porównując do poprzednich okresów w historii koksownictwa w naszym mieście należy wspomnieć o wielkości produkcji w dobie największego rozwoju Zakładów Koksowniczych „Wałbrzych”.

W latach 70 – tych XX wieku produkowano w przedsiębiorstwie 2 mln. ton koksu, 70 tyś. ton smoły, 20 tyś. ton benzolu, 20 tys. ton siarczanu amonu, 200 ton fenolanu sodu, 200 ton zasad pirydynowych, oraz około 1 mld. m³ gazu. Imponujące cyfry nieprawdaż.

Przemysłu koksowniczego nie ominął krach zmian społeczno – gospodarczych na przełomie lat 80 i 90 – tych. W latach 90 – tych wyłączano kolejne zakłady wchodzące w skład Zakładów Koksowniczych „Wałbrzych”. Dzięki jednak mądrości zarządzających przedsiębiorstwem i wyrzeczeniom ze strony załogi, koksownia pracuje do dzisiaj, chodź w mocno okrojonej formie. Przetrwał jeden zakład „Victoria”, który w głównej mierze produkuje koks odlewniczy potrzebnych w hutach.

Jest to jedyny zakład przemysłowy w Wałbrzychu o tak długiej tradycji. Dzisiejsze Wałbrzyskie Zakłady Koksownicze „Victoria” to nowoczesne przedsiębiorstwo mające również wkład w życie sportowe i kulturalne Wałbrzycha.

Memu zmarłemu ojcu
Igor Hoffman

Copyright www.dtp-service.pl © 2004 | Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie lub jakiekolwiek inne powielanie i wykorzystywanie wszelkich materiałów zamieszczonych
w serwisie - bez zgody redakcji - wzbronione. Kontakt: redakcja@lubie.walbrzych.pl