15.04.2009Koncert okolicznościowy - okoliczności koncertu

Uczestniczyłem w koncercie dedykowanym pamięci wielkości Papieża Polaka i intencji rychłego wyniesienia go do chwały ołtarzy. Wielki skład wykonawczy: orkiestra symfoniczna, chór, soliści. Wśród słuchaczy osoby: Jego Ekscelencja biskup świdnicki Ignacy Dec, biskup pomocniczy Adam Bałabuch, prezydent Wałbrzycha z małżonką, burmistrz Czarnego Boru, itd. Gospodarz koncertu, prałat parafii pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy, uradowany z powodu pełnego kościoła słuchaczy i wizyty tak znamienitych gości. Klasyczny koncert okolicznościowy.

W czasie koncertu, wraz z narastającą konfuzją, moje refleksje ułożyły się następująco.

Koncert jest dobrą okazją do oddania czci zasłużonej osobie. Przyglądnijmy się takiemu wydarzeniu. Uczestniczenie w wykonaniu muzyki na żywo przynosi nam doznania estetyczne. Zasługa muzyków w realizowaniu wyjątkowej interpretacji oraz nasze otwarte i życzliwe przyjęcie tych wysiłków są okazją do oczyszczającego przeżycia piękna. Przyjęło się już, że wzbudzenie takich emocji może być właściwym sposobem składania hołdu. Cóż może w takim razie zaprzepaścić takie starania, albo w najlepszym razie skierować je w jakimś innym kierunku?

Po pierwsze - bylejakość. Do niedzielnego koncertu zaangażowano orkiestrę filharmonii sudeckiej, muzyków zawodowych grających jednak tego wieczoru bez zauważalnego dynamizmu. Akompaniament w kantacie Vivaldiego, ostinatowej przecież muzyce barokowej ciążył i spowalniał interpretację solistki. Jej starania, zapisane jako żywiołowa partia sopranu, o bogatej melodyce wznosiły się z trudem nad zagłuszającym i poprawnym, jedynie, zespołem smyczków. Bylejakości dopełniła publiczność gorliwie nagradzająca oklaskami symfoników w każdej chwili przerwy między częściami kompozycji. Nie udało się nawet nagrodzić solistki po wykonaniu kantaty, publiczność nie zorientowała się, że utwór się skończył. Prowadzący koncert, Benedykt Ksiądzyna podjął wyczerpującą grę z odbiorcami tak kierując wykonaniem następnej kompozycji, by serdeczni słuchacze nie zdążyli z aplauzem między części kompozycji - udało się. „Msza Góralska” Maklakiewicza wybrzmiała z pięknymi partiami oboju Cezarego Futymy. Triumfalne „Tu es Petrus” Sawy zakończyło okolicznościowy koncert gromkim forte, trafiając w gusta słuchaczy.

Po drugie - nieodpowiedzialność. Powiedzmy jednak, że usłyszeliśmy muzykę rzadko goszczącą w kościele parafialnym. Dla świątyni niewątpliwie właściwą oprawę stanowi muzyka liturgiczna. Każde prezentowanie innego rodzaju muzyki jest wprowadzeniem gościa, którego trzeba przedstawić, uzasadnić jego obecność i stworzyć warunki wykonawcom i słuchaczom dla właściwego odbioru. Brak w tym zakresie obciąża organizatorów wydarzenia, być może gospodarza, jeśli to on przyjmuje na siebie tę ważną rolę. Ten rodzaj nieodpowiedzialności dotkliwie odczuwają wykonawcy, ich wysiłki mają trafić do słuchaczy, parafian – nieprzygotowanych do odbioru muzyki koncertowej. Jeśli trafią to koncert się uda, ale jednocześnie - paradoksalnie - sprawdzi się powszechne mniemanie, że muzyka broni się sama, że na muzyce nie trzeba się znać.

Po trzecie – dla każdego coś miłego (populistyczny egalitaryzm... sic!). To chyba najtrudniejsza sprawa, dla mnie na pewno. Koncerty w kościele parafialnym odbywają się już od czterech lat. Jeśli do tej pory nie udało się uniknąć bylejakości i nieodpowiedzialności opisanej wyżej można odnieść wrażenie, że dla kontynuowania tego muzycznego cyklu nie są to istotne przeszkody. Co jest w takim razie motywem organizowania Wałbrzyskich Spotkań Muzycznych? Pomijam względy merkantylne, jako oczywiste. Za to na pewno kościół stał się kolejną salą koncertową miasta. Muzycy mają nowe miejsce, w którym mogą się zrealizować zawodowo, a i wynagrodzenie będzie, bo organizatorzy dbają o budżet. Muszę przyznać jednak, że koncerty w kościele są potrzebne przede wszystkim dlatego, że są nieodpłatne dla odbiorców. Bariera, jaką są pieniądze dla wielu słuchaczy tych koncertów skutecznie oddziela ich od dóbr, które trzeba nabyć lub, za uczestnictwo w których wymagana jest jakakolwiek opłata. Jedyne środki jakie słuchacz musi zaangażować to te na dotarcie do kościoła. Koncerty w kościele mają także walor powszechności. Do kościoła może wejść każdy (z zachowaniem rygorów poprawności obyczajowej). Osoby starsze i w podeszłym wieku, których w parafiach, takich jak Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Wałbrzychu jest większość, zyskują godną rozrywkę. Osoby o różnym statusie majątkowym, o różnych zawodach, na różnych stopniach kariery, a także osoby bez dochodów, pracy, zdrowia – wszyscy są mile widziani. Wreszcie w kościele parafialnym można czuć się jak u siebie, gdy jest się parafianinem. Ale przecież nie tylko parafianie potrafią odnaleźć się w świątyni. Są słuchacze, którzy odpowiadają na comiesięczną inicjatywę parafii i przychodzą na każdy koncert, są tacy, których przyciąga rodzaj muzyki, rzadko wykonawca. Repertuar ustalany na potrzeby Spotkań pozwala słuchaczom zetknąć się z różnorodną twórczością muzyczną w najbardziej uproszczony sposób. Nie ma karnetów, nie ma wejściówek, nie ma towarzystwa, któremu trzeba byłoby się pokazać, nie ma potrzeby znać się na muzyce.

Reasumując swoje refleksje: warto organizować cykl powszechnie dostępnych, darmowych koncertów w kościele parafialnym. Korzyści odnoszą wszyscy – i słuchacze i muzycy, i sponsorzy i organizatorzy. Oto mamy nowe miejsce koncertowe, w takim mieście jak Wałbrzych jest to wartość niebagatelna. Potrzeby mieszkańców miasta, nie zidentyfikowane, czekają na pomysły, które by im odpowiadały, Spotkania z życzliwością przyjmowane są przez mieszkańców Wałbrzycha. Muzycy, bez większych problemów mogą sprostać wymaganiom słuchaczy, a koszty organizacyjne nie są wielkie. Jeśli wykonawcy zaakceptują stawki wszyscy będziemy zadowoleni.

Co z tego wynika dla muzyki, dla przeżycia estetycznego? Powiedziałem wcześniej, próbując opisać wałbrzyski cykl - muzyka musi dotrzeć do odbiorcy, sama, choćby z trudem. Nie mogę tego zaakceptować – publiczność trzeba wychowywać. Trzeba ponazywać i odróżnić osiągnięcia wykonawcze i chałturę. Wskazać zachowania godne i przeszkadzające wykonawcom. Oburza mnie, że na koncerty przychodzą ludzie, którzy kaszlą, bezinteresownie, kaszlą, aż odkaszlną. Także ci, którzy zabierają ze sobą dzieci, być może nie mają z kim ich zostawić, choć czasem sprawiają wrażenie, że zabrali je świadomie, żeby... poprzeszkadzały. Słuchacze koncertów parafialnych nie znają form muzycznych, z tego samego powodu nie stosują racjonalnych zachowań odbiorców muzyki. Klaszczą namiętnie i z wypiekami na twarzy w każdym momencie niepokojącej przerwy, chcąc natychmiast odwdzięczyć się wykonawcom bezmyślnym entuzjazmem. Warto poświęcić lata na edukację, która pozwoli muzykę przeżywać, a nie się nią emocjonować.

Muzyka i jej wspólne słuchanie ma wartość. Taki kontakt z pięknem wytworów człowieka jest chyba najbardziej dostępny powszechnemu doświadczeniu, choć w wieku wizualizacji obrazek łatwiej do nas dociera (skwapliwie przeglądamy w sieci galerie fotograficzne cudze i zamieszczamy własne). Koncert dedykowany pamięci Papieża Polaka w parafii p.w Matki Bożej Nieustającej Pomocy, z niedzieli palmowej 05 kwietnia 2009 pokazał niewyedukowanych słuchaczy – ale tacy są, w większości, wierni wałbrzyskich parafii. Muzyków – grających parafialny koncert – ale taki został zamówiony, gra się tak jak pozwala słuchacz, podoba się to gramy głośniej. Gości honorowych – spełniających swoją urzędową funkcję – bez wychodzenia z roli. Optymistów – cieszących się z okazałego zespołu wykonawczego – taki przystoi wydarzeniu ...świętowania rocznicy śmierci Papieża Polaka, zapłacono za to odpowiednią cenę (sponsorów wymieniono oczywiście). Malkontentów – narzekających na brak głębokich przeżyć estetycznych, tak jakby chcieli uczestniczyć w międzynarodowej imprezie wielkanocnej, np. w starym Krakowie.

Wałbrzyskie Spotkania Muzyczne w parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy mogłyby spełniać funkcję edukacyjną. Zresztą wykonawcy, którzy nawiązują kontakt z publicznością szybko orientują się jakie zadanie mają do spełnienia. O jakość odbioru trzeba zadbać i jeśli wykonawca nie wprowadza słuchacza w swoją twórczość organizator musi o to zapewnić. Formy muzyczne są pewną wartością kultury i ich respektowanie daje uczestnikom wydarzenia artystycznego porządek, w którym przeżywanie ma właściwe miejsce. Brak tego porządku, nawet w przypadku kontaktu ze sztuką eksperymentalną, otwartą czy awangardową zamyka możliwość świadomego odbioru działania artysty, które on do nas kieruje. Oczywiście możliwe jest emocjonowanie się muzyką, i tylko tyle. Rzeczywiście, dla takiego celu edukacja nie jest potrzebna – trzeba przygotować tylko repertuar, który zaakceptuje największa ilość słuchaczy. Czy możemy oczekiwać czegoś więcej? Czy możemy użyć adekwatnych środków, by przygotować wydarzenie artystyczne i zadbać o jego odbiór? Czy znajdą się tacy, którzy włożą wysiłek, by sprostać wymaganiom założonym przez projekt, na który pozyskamy pieniądze? O funkcję edukacyjną trzeba także zadbać, z drugiej strony, nie wahając się oceniać wykonań, oceniać przygotowanego programu. Czytając doniesienia prasowe o imprezach okolicznościowych stwierdzam, że dla piszących je wartością było jedynie to, że się odbyły, gdzie, o której, kto występował. Jeśli nie wiem co straciłem, jakie ma znaczenie, o której to było godzinie? Jeśli nie dowiaduję się, że wykonawca dostarczył słuchaczom swoją interpretacją czegoś co warte było opisania, jakie ma dla mnie znaczenie, gdzie występował i jak się nazywa.

Do kogo więc kierować oczekiwania? Do siebie, oczywiście. Proszę sobie zorganizować koncert z muzyką, wykonawcami i w miejscu, które się podoba. No i oczywiście w sposób jaki jest właściwy. Proszę sobie pojechać do Krakowa na Misteria Paschalia. Proszę sobie odtworzyć płytę delektując się koniakiem i siedząc w fotelu. Proszę nie uczestniczyć, jeśli przyszkadzają słuchacze. Proszę nie chodzić na wydarzenia jeśli impreza jest okolicznościowa. U nas to teraz bylejakość, nieodpowiedzialność i dla każdego coś miłego.

Piotr Jonek

Copyright www.dtp-service.pl © 2004 | Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie lub jakiekolwiek inne powielanie i wykorzystywanie wszelkich materiałów zamieszczonych
w serwisie - bez zgody redakcji - wzbronione. Kontakt: redakcja@lubie.walbrzych.pl