17.03.2009Kapłan, którego wszędzie pełno

No i doczekaliśmy się. Wielki świat pogubionej cywilizacji Zachodu w Wałbrzychu spotkał pomocną dłoń. A to za sprawą księdza dyrektora diecezjalnej edycji Gościa Niedzielnego księdza Romana Tomaszczuka (xrt).

Kapłan, którego wszędzie pełno
(cytuję wywiad z księdzem Tomaszczukiem zamieszczony na stronie www.ekumenizm.pl, z 02.02.2009 r.)

Dodatek diecezji świdnickiej do Gościa Niedzielnego z 8 marca 2009 zamieszcza artykuł pt. Zmanipulowani emaskujący redakcję gazetki młodzieżowej Wspak, przygotowywanej w Wałbrzychu przez nastolatków Wałbrzyskiego Stowarzyszenia Młodzieży. W czterech akapitach ksiądz dyrektor podsumowuje działalność WSM'u przedstawiając je z dobrej strony, bez zbędnych ocen. Do spotkania z młodymi ludźmi skłonił księdza dyrektora sposób poruszenia tematu zachowań homoseksualnych zaprezentowany w numerze trzecim Wspak'a. Osobną kwestię stanowi dla mnie odpowiedź na pytanie, w jaki, zorganizowany, sposób gazetka wychodząca w nakładzie 1,5 tys. egz. dotarła do księdza dyrektora. Dalej, co spowodowało, że zechciał się z nią zapoznać, i wreszcie wybrać do młodych ludzi, by zebrać dodatkowe wyjaśnienia. Nie będę rozwijał tego wątku. "Zasada jest prosta - jeżeli coś nie pomaga mojemu kapłaństwu, trzeba z tego zrezygnować. Lista priorytetów jest ustalona, wiodące pozycje są niezmienne i dzięki temu wszędzie mnie pełno i to całkiem dobrze owocuje."
(http://www.ekumenizm.pl/content/article/20090202121345505.htm)

Wspak, Inni.

Wróćmy po punktu wyjścia zaistniałej sytuacji: styczeń 2009, ukazuje się kolejny, trzeci, numer gazety Wspak, temat: inni. Zawiera prezentację poglądów własnych i zapoznanych. W piśmie redaktorzy podejmują próbę dyskusji, temat: tolerancja. Stawiają pytania i pozostawiają je bez odpowiedzi. Na dwóch stronach ośmiostronicowej gazetki podejmują wątek związków homoseksualnych, który odnajdują w środkach masowego przekazu, a także w nastawieniu swoich rówieśników czy reakcjach tzw. ulicy. Dalej redaktorzy zajmują stanowisko w sprawie ściągania muzyki z internetu, recenzują płytę, przedstawiają ewaluację swojej pracy w ramach projektu Centrum Młodzieży Aktywnej "Gniazdo", przedstawiają refleksję nad szybkim wchodzeniem w dorosłość młodych matek - koleżanek z klasy, poszukują aktualnego rozumienia kobiecości komentując dwa modele - prezentowany przez Marię Peszek na jej nowej płycie i agresywny, rodem z dziewczyńskich ustawek, w gorzkich słowach rozprawiają się ze poziomem szkolenia w koszykarskim klubie Górnik Wałbrzych, a na koniec zachęcający do udziału w Wałbrzyskiej Lidze Halowej. Wszystko to na pozostałych sześciu stronach gazetki Wspak.

Po artykule księdza dyrektora Romaszczuka ponownie przeczytałem Wspak'a i szukałem przejawów walki o tolerancję, a tym bardziej propaganowania zachowań takich czy innych? Niewątpliwie cel publikacji w Gościu Niedzielnym został osiągnięty - nastąpiła reakcja odbiorcy. Jaka reakcja? Odrzucenie - nagana - krytyka. Świetnie, będzie polemika (!), można przypuszczać.

Przyznaję, Gościa Niedzielnego czytam sporadycznie. Po przeczytaniu jednak przedmiotowego artykułu księdza dyrektora zapragnąłem zapoznać się bliżej z osobą redaktora, pewnie tak jak ksiądz dyrektor zapragnął zapoznać się z redakcją Wspak'a. Zastosowałem powszechnie używaną wyszukiwarkę i w ciągu godziny przeczytałem wywiad z młodym księdzem dyrektorem, kilka artykułów, które przygotował do swojej gazety, opis zainteresowań księdza, a także stosunek księdza biskupa do Gościa Niedzielnego, który ma być, wg hierarchy, dla przyszłych pokoleń źródłem wiedzy o naszej rzeczywistości. Po co była mi taka lektura? Dlaczego czuję się tak poruszony lekcją, którą zafundował ksiądz dyrektor grupie wałbrzyskiej młodzieży?

Najbardziej poruszyło mnie, że mimo iż nie udało się znaleźć winnego zaistniałej sytuacji, napiętnowania dokonano. Ksiądz dyrektor konkluduje: młodzież właściwie trzeba pochwalić za odwagę stawiania pytań o sens i wartość tego, co się wokół nich dzieje. Nie są konsekwentni w tym co głoszą, nie upierają się przy tezach, które postawili. Zostali pozostawieni sami sobie. W redakcji Wspak'a ksiądz dyrektor nie spotkał kogoś z kim dyskusja byłaby merytoryczna, na argumenty. Młodzi niestety mieli za małe doświadczenie w stawianiu czoła temu, co przynosi życie. Kolejny numer pisma powinien wyglądać już inaczej, o ile zadaną lekcję młodzi adepci odrobią.

Czy to nie mogło wystarczyć?

"Jest takie ładne stwierdzenie, że jesteśmy z ludu wzięci i dla ludu ustanowieni. Bez ludzi, z dala od nich, obok nich, a tym bardziej wbrew nim, nasza posługa staje się nieporozumieniem, bujaniem w obłokach swoich egoizmów i pysznym nadęciem. Chrystus obiecał: kto porzuci ten świat dla Królestwa Niebieskiego, stokroć więcej otrzyma i życie wieczne odziedziczy. Autentyczne kapłaństwo jest wypełnione po brzegi ludźmi i ich sprawami - to konsekwencja spełnienia obietnicy Chrystusa. Zamknięcie się na ludzi to tragedia samotności i bezsensu życia w celibacie."
(http://www.ekumenizm.pl/content/article/20090202121345505.htm)

Skoro młodzi ludzie nie stanowili godnego przeciwnika w dyskusji redakcyjnej, skoro nie znali stanowiska Kościoła w sprawie osób homoseksualnych, skoro ich argumenty można tak łatwo obalić dlaczego reakcja księdza dyrektora na propagandę zachowań homoseksualnych skierowała się przeciwko redakcji Wspak'a? Dlaczego w szyderczy i zgryźliwy sposób uznał ich za "chorążych spod sztandaru mieniącego się wszystkimi kolorami tęczy"? Swoim interwencyjnym artykułem zafundował lekcję i nie zapomniał o nauczce! Z imienia i nazwiska wskazał "ofiary homoseksualnego lobby" jako sprawców bulwersującego zamętu do publicznego napiętnowania - osądu! Jak się mają teraz bronić? Mają przygotować protest w ramach prawa prasowego?

"Na pierwszym roku ostrzegano nas o kryzysach roku drugiego, czy czwartego. Odbiegam od normy - nigdy nie miałem żadnego kryzysu. Nieustannie dziękuję Bogu za łaskę powołania. Jestem szczęśliwym mężczyzną i księdzem."
(http://www.ekumenizm.pl/content/article/20090202121345505.htm)

Artykuł księdza dyrektora przypomniał mi sytuację sprzed kilku lat, kiedy to do Wałbrzycha przyjechała ekipa radia RMF. Na stronach radia zamieszczono wtedy zdjęcia ulic wałbrzyskich zestawionych z ulicami Warszawy, ulice miały te same nazwy, np. Nowy Świat. Oburzenie tym prostackim zabiegiem angażowało nawet Prezydenta Wałbrzycha. Tym razem widzę podobieństwo: wielkonakładowa gazeta wyznaniowa z posługą duszpasterską napiętnowania nastolatków jak aktywistów gejowskich.

Jako podsumowanie tego etapu dyskusji odczytałem sprowokowane słowa Pana Prezydenta Piotra Kruczkowskiego: "Być może w przyszłości należałoby rozważyć możliwość wydawania podobnych czasopism pod opieką doświadczonego redaktora, który przede wszystkim uzmysłowi młodym ludziom, co tak naprawdę oznacza odpowiedzialność za swoje słowa i głoszone poglądy." Tak, rzeczywiście młodym należy się wiedza i umiejętności, by bronić swych poglądów i wyrażać je w taki sposób, by nie można było ich tak łatwo podciągnąć pod wygodną i koniunkturalną nagonkę na zdefiniowanego wroga i . załatwić, dla ich dobra oczywiście.

Piotr Jonek

Artykuł księdza Tomaszczuka na stronach www.goscniedzielny.wiara.pl, w zakładce, W diecezjach, Świdnica, 8 marca 2009 r.

Copyright www.dtp-service.pl © 2004 | Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie lub jakiekolwiek inne powielanie i wykorzystywanie wszelkich materiałów zamieszczonych
w serwisie - bez zgody redakcji - wzbronione. Kontakt: redakcja@lubie.walbrzych.pl