Kampania reklamowa która towarzyszyła produkcji, nie należała do największych. O filmie stało się niedawno głośno - wszystko za sprawą zwiastuna wyświetlanego w większości kin w całej Polsce. Muzyka, którą mieliśmy okazję słyszeć podczas prezentacji zapowiedzi to ballada „Janek Wiśniewski padł” w wykonaniu Kazika Staszewskiego.Wszystko to, wraz z ciekawymi zdjęciami, pozwoliło poważnie zastanowić się nad wizytą w kinie.
Film, który miałem okazję oglądać, bez wątpienia staje się furtką, możliwością przekazania na nowo historii współczesnej. "Czarny Czwartek" to wielopoziomowa historia rozgrywająca się przede wszystkim w rodzinie Państwa Drywa, ukazująca ona losy Stefanii (Maria Honzatko) i Brunona (Michał Kowalski) , rodziców trójki dzieci. Poznajemy ich, gdy przy stole rozmawiają o przeprowadzce, nowym mieszkaniu. nowym życiu w mieście. To ma być ich nowy start. Losy Drywów wplatają się w autentyczne wydarzenia z 17 grudnia 1970 roku. Emocje wprost wylewają się z ekranu, prowadzą do tragicznego zakończenia, które potrafią zadziałać na ludzką podświadomość.
Oglądając film czuje się ich ból i cierpienie. Wszystko to na tle historycznym, dobrze skrojonym i ciekawie przedstawionym. Niesione przez miasto ciało Zbyszka Godlewskiego (na tych wydarzeniach opiera się „Ballada o Janku Wiśniewskim”) działania milicji, strzelanie do demonstrantów i wykorzystane okazyjnie archiwalne zdjęcia to naprawdę dobrze skrojony materiał, mimo iż miejscami mocno uproszczony.
Głos komunistycznego reżimu mocno zapada w pamięć. Zenon Kliszko (Piotr Fronczewski) robi wrażenie człowieka, przekonanego o słuszności swoich czynów, nie sposób mu przemówić do rozumu, jego zdanie, a praktycznie zdanie partii - jest najważniejsze i niepodważalne, niezależnie od konsekwencji.
Produkcja „Czarny Czwartek” mimo swojej przewidywalności , jest filmem niezwykle ciekawym i wartym obejrzenia, nie tylko ze względu na jego historyczny, ale przede wszystkim artystyczny wydźwięk. Co najważniejsze - ogląda się ją z narastającym zainteresowaniem. Nie sposób przejść obok tej historii obojętnie.