Zespołu IRA chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Bez zbędnych wstępów informujemy, że Artura Gadowskiego i IRĘ usłyszymy już w sobotę, 15 stycznia w Tawernia 9 fala, na Pogórzu. Zespół swoją trasą koncertową promuje najnowszy krążek „9”
Od premiery płyty minął już ponad rok – jej premiera miała miejsce w październiku 2009 roku.Znajdujemy na niej zbiór kompozycji w natychmiast rozpoznawalnym stylu: gitarowych, ale z dyskretnymi ozdobami aranżacyjnymi, nie tracących rockowego nerwu, acz niezwykle przebojowych... "Gramy ponad 20 lat, to jest dziewiąta studyjna płyta, spróbowaliśmy zsumować dotychczasowe doświadczenia.
----------------------------------
15 stycznia 2011
Tawerna 9 Fala
Bilety: 50 zł
Rezerwacja biletów: 602 174 610
----------------------------------
W każdym utworze pojawiają się jakieś dodatkowe elementy, ale są schowane, zmiksowane z gitarami. Chodzi o proporcje. Staraliśmy się, żeby te elementy były, lecz nie dominowały w aranżacjach. Bardziej się je czuje, niż słyszy, dodają smaku. Na koncertach i tak zabrzmi to trochę inaczej, mocniej".
Zespół wrócił do duetu producenckiego, który odpowiadał za płytę "Ogień" - Sebastian Piekarek i Marcin Trojanowicz. "Tamtą płytę uważamy za najlepiej nagraną, najlepiej brzmiącą" - deklaruje Artur. "Bardzo dobrze brzmiały gitary i bębny, a o to nam głównie chodziło. Ważne też było wzajemne zaufanie: od lat się z Sebastianem i Marcinem znamy, przyjaźnimy, razem graliśmy... Wiedzieliśmy, że możemy producentów zostawić samych i nie zrobią krzywdy nagraniom".
Zaczyna się kapitalnie. Odważnie, nowocześnie, szybko, ostro. Otwierający zestaw "Z dnia na dzień" jest niesłychanie przebojowy, przy tym udowadnia, że Ira ma ikrę i nadal potrafi zaskoczyć. Kolejny "Mój Bóg" utrzymuje ten poziom i klimat.
Nie ma wątpliwości, panowie z Radomia tworzą zgrabne melodie, niemniej swój potencjał wykorzystują niemal wyłącznie w bezpiecznych, sprawdzonych ramach. Stąd trzecia na krążku piosenka, "To co na zawsze" (nota bene pierwszy singel), jest niemożliwie "telewizyjna". Idę o zakład, że prędzej czy później usłyszymy ją w jakimś serialu bądź rodzimej komedii romantycznej.
Taka zachowawcza, przewidywalna tendencja dominuje w dalszej części materiału. Są ballady, smyczkowe aranżacje, bujające kompozycje. Pełen arsenał niezawodnych patentów. To wszystko są bardzo w porządku numery, zbudowane na rockowych podwalinach, niestety przyduszone i przygaszone. Gadowski wciąż ma w głosie ogień, ale zdecydowanie za rzadko to pokazuje.
Zespół odwalił niezłą roboty. Materiał jest dobrze wyprodukowany, kompozycje chwytliwe a każdy refren śpiewa się sam. Szkoda, że całość jest tak wypolerowana i wygładzona. Czasem aż się prosi o jakiś zgrzyt, brud, odrobinę szaleństwa.
żródło: Interia.pl | ira.art.pl
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Redakcja portalu zastrzega, że w komentarzach i opiniach nie mogą znaleźć się treści reklamujące przedsiębiorców, ich działalność lub oferowane przez nich towary i usługi; nie mogą się też znaleźć treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające zasady współżycia społecznego, naruszające prawa Redakcji lub innych osób - w przypadku pojawienia sie takich opinii będą one przeredagowane, ich treść skrócona lub usunięta.