Tak wybór kapituły Nagrody Nike uzasadniała Grażyna Borkowska: "Jest to poezja autobiograficzna, bo nie brak w niej odniesień do faktów potwierdzonych w biografii autora (choroba, śmierć matki, doświadczenie homoerotyczne), ale jest to także poezja wyraźnie wystylizowana - na dawność, barokowość, Villonowską nutę, 'portret trumienny'.
Stylizacja ta jest szczególna, nie oddala od biografii, nie zaciera jej tropów, nie łagodzi traumy istnienia, ale pozwala do faktyczności życia wracać - w rytm tak lubianych przez poetę albo natrętnie uruchamianych - powtórzeń.
Pozwala wracać i pozwala zobaczyć to, co w pierwszym porządku, w pierwszej lekturze było niedostatecznie czytelne: wszechobecność śmierci, która jest tutaj - mówiąc językiem Celana i Różewicza - mistrzem poetyckiego rytuału".
Eugeniusz TKACZYSZYN-DYCKI
Uwodziciel
tu leż tu jest twoje miejsce
i nie powiadaj że nikt cię nie chce
to widać po ich zachowaniu
że przedkładają cię choćby nad kamień
i nad pestkę wiśni i nie powiadaj że nikt cię
nie chce gdyż jesteś o wiele bardziej
słodki aniżeli wiatr który sam siebie wyssie
w polu w pochyleniu drzew w szeleście
sam siebie wyssie z każdego źdźbła i z pestki wiśni
i pod nogi rzuci papierek tu leż tu jest
twoje miejsce to widać po tym jak na dno
wdzięczysz się do lustra mój drogi
X.
z językiem trzeba twardo
jest jaki jest kawałek
drewna którym się podpieramy
i posiłkujemy w drodze
lecz nie zawsze szczęśliwie
jest jaki jest i nie ma
cienia wątpliwości że to glina
udręczona tchnieniem
Pana Boga i przez każdego
z nas gdy brak tchu
www.biuroliterackie.pl/przystan/content/media/m_010/Dycki__Bryndza.mp3
www.biuroliterackie.pl/przystan/content/media/m_010/Dycki__Plaszcz_przeciwdeszczowy.mp3
VIII. Piosenka pastuszka
przychodzą do mnie ludzie
których dzisiaj już nie ma
choćby siostry Serotyńskie
dwie sierotki a właściwie
trzy jako że jedna z nich
przyniosła do domu panieńskie
dziecko czyli najducha
trzy sierotki a właściwie
cztery bo dziecku wskażemy
ojca pomylonego pastucha
który dotąd śpiewa: "pastuszkiem
kiedyś byłem i ja
krowy pasałem każdego dnia"
XVI.
musisz się z tym pogodzić musisz i to
udźwignąć że się pomału wynosimy
przeczytaj chociażby nekrolog Rafała
Beszczyńskiego ("Teraz z aniołami
kajtować przez bezkresne niebo
będziesz") musisz się z tym
uporać że nie daje się stąd niczego
zabrać zwłaszcza książek
nie oddalaj się ode mnie napisz koniecznie
i bezzwłocznie długi list po powrocie
do ukochanych Wielkich Oczu wybacz mój drogi
lecz współczesna poezja polska to nekrologi
XVII.
przyjaciel to ktoś kto przychodzi
do twojego domu z pakunkiem książek
i nie dba o nic a najmniej
o siebie kiedy go zagadnąć o zdrowie
przyjaciel to ktoś kto o nieoznaczonej
porze przychodzi do twojego domu
i nie zostawia cię z pakunkiem pięciu
sześciu książek lecz pięknie
opowiada gdzie był i u czyjego grobu po raz
pierwszy dowiedział się prawdy o sobie
XIX.
przyglądam się młodej lecz nieładnej
kobiecie która studiuje nekrologi
może się jednak podobać kiedy studiuje
nekrologi i sięga po ciasteczka
może się jednak podobać gdy sięga
po ciasteczka i pochyla się
nad wczorajszą gazetą z 7 kwietnia
którą mam już za sobą
ale nade wszystko jest w niej coś
z nieuchwytnego piękna kiedy dostrzega
nazwiska owych Kępskich Widawskich
i Traczewskich które jej nic nie mówią
XXI. Kołysanka
śpij kasztelanie Aleksandrze
Dzieduszycki śpij nienaruszenie
i nie obawiaj się że jestem
Dycki z tych co niepokoją sobą
o tak śpij kasztelanie Aleksandrze
Dzieduszycki synu kasztelanicowy
pana Jerzego: niechaj ci się przyśni
Lubaczówka której wody obejmą
twoje i moje kości i póki piszę
wiersze nie będzie temu końca
XXIV.
żyjemy tak płytko że nie możemy napisać
autobiograficznej powieści natomiast dziennik
prowadzimy starannie z dbałością
o najmniejszy bodaj kamyk który w dniu
wczorajszym znalazł się w ręku
i powierzył nam swoją nagość
wprawdzie w dzienniku stoi (przepraszam
za rusycyzm) że jedliśmy spaliśmy
i budziliśmy się wciąż przy tym samym
kamieniu nie wiadomo jednak
o czyje przyrodzenie chodzi o ile dobrze
odczytuję zapiski sprzed lat
XXVI.
moja przyjaciółka przynosi mi ślimaki
po parodniowym paranoidalnym niewidzeniu się
taki ślimak wchodzi we mnie
naumyślnie jak w zielony deszcz
który pada i pada od dnia narodzin
przynosi mi ślimaki w zielonej chusteczce
sałaty i śmieje się z podarunku
pocałunku który składam na jej ustach
to prawda kochanie po deszczu zazwyczaj
nie potrafię się przestawić i coś mnie zjada
od środka ślimak ślimak wystaw rogi
dam ci sera na pierogi albo wypierniczaj
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Redakcja portalu zastrzega, że w komentarzach i opiniach nie mogą znaleźć się treści reklamujące przedsiębiorców, ich działalność lub oferowane przez nich towary i usługi; nie mogą się też znaleźć treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające zasady współżycia społecznego, naruszające prawa Redakcji lub innych osób - w przypadku pojawienia sie takich opinii będą one przeredagowane, ich treść skrócona lub usunięta.