29.05.2009„Przewałka” subiektywnym okiem

Czy jeden dobry występ na trzy to wystarczający wynik dla imprezy, która aspiruje do rangi ogólnopolskiej i prestiżowej? Moim zdaniem, i pragnę podkreślić, że jest ono subiektywne, „Przewałka” mogła wyglądać lepiej. Już po średnim występie „Słoiczka po cukrze”, który to autorki zaczęły od krótkiej autoprezentacji, określając się jako „puste i słodkie” należałoby spodziewać się czegoś lepszego.

Udostępnij na Facebooku:

 Było natomiast gorzej. O ile dziewczyny ze „Słoiczka” operowały jeszcze dość ciekawym humorem (wzbudzającym duży entuzjazm wśród widzów), który można by określić jako postaciowy, aktorski, to o „Poszukiwanych” ciężko cokolwiek dobrego powiedzieć.

Żarty były ciężkie, ciosane czy wręcz wymuszone, bazujące na obiegowych stereotypach i opiniach o pewnych środowiskach. Choćby pomysł satyrycznego spojrzenia na korupcję i brak kompetencji w środowisku lekarskim. Mógł on stworzyć wiele ciekawych sytuacji komicznych, tak się jednak nie stało. Widać to było także po reakcjach publiczności, która z trudem wydobywała z siebie coś na kształt śmiechu.

Obronną ręką z tego wszystkiego wyszedł kabaret Dasza Von Yock, który reprezentował relatywnie dobre (w odniesieniu do pozostałych grup) i trudne do zagrania poczucie humoru. Lekkość, niewymuszoność i ciekawy koncept to wszystko to, co w kabarecie cenne. To się mogło podobać.

Co jeszcze zasługuje na uwagę, to koncepcja całej imprezy. Kwestia „Przewałki” jako poligonu śmiechu została ciekawie opracowana.Militarna scenografia, żołnierze w pełnym rynsztunku sprzedający bilety i rozdawane gościom gadżety powszechnie kojarzone z armią - to z pewnością najmocniejsze punkty pierwszego dnia tegorocznej Przewałki. Pytanie, czy warte swojej ceny?

Doskonały był w końcu występ kabaretu „Hrabi”, który poprzez kontrast do wcześniejszych występów, dodatkowo uwypuklił braki warsztatowe uczestników konkursu.

Zdecydowanie nie trafionym stało się rozmieszczenie miejsc siedzących. Stoły z krzesłami ustawionymi dookoła sprawiały, że większość widzów siedziała bokiem do sceny, a impreza nabierała znamion "grania do kotleta". 

Na wszystkie te aspekty, łącznie z powalającą z nóg ceną biletów, możnaby jednak przymknąć oko, gdyby występy (pomijam grupę „Hrabi” – był to gość wieczoru, a nie uczestnik konkursu) były śmieszne. Niestety - nie były. Ale być może zbyt wiele wymagam od kabaretu.

Czekam, choć bez zbytniej nadziei, na drugi dzień imprezy.

Wiktoria Blicharz

widz 30.05.2009, 13:18
BUAHAHAHAHA!!!!! No, no... pani Wiktorio.... Proszę mi powiedzieć co to jest "humor postaciowo-aktorski"?
Kalolina 6.01.2009, 0:26
Jak czytam coś takiego, to nie chce mi się gadać. Sorry! Filozofia rodem z dupy. Pozdrawiam, autorkę oczywiście.

Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Redakcja portalu zastrzega, że w komentarzach i opiniach nie mogą znaleźć się treści reklamujące przedsiębiorców, ich działalność lub oferowane przez nich towary i usługi; nie mogą się też znaleźć treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające zasady współżycia społecznego, naruszające prawa Redakcji lub innych osób - w przypadku pojawienia sie takich opinii będą one przeredagowane, ich treść skrócona lub usunięta.

Copyright www.dtp-service.pl © 2004 | Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie lub jakiekolwiek inne powielanie i wykorzystywanie wszelkich materiałów zamieszczonych
w serwisie - bez zgody redakcji - wzbronione. Kontakt: redakcja@lubie.walbrzych.pl